pireneje

Kartka z podróży zwanej życiem

Kochani moje życie zaczęło się dopiero ponad rok temu 11 września 2011, kiedy to z nowo poznanym chłopakiem odważyliśmy się wylecieć do Barcelony. Mieszkaliśmy tam dokładnie rok po czym w październiku (czyli ponad miesiąc temu) wróciliśmy do Polski. Podróż powrotna zajęła nam dwa tygodnie, wracaliśmy samochodem zwiedzając malownicze zakątki Zachodniej Europy

Ten rok poza krajem i  wycieczka samochodowa przez Europe ( Pireneje – Lourde, Touluse, Paryż, Amsterdam, kończąc na pięknej Polskiej Dolinie Baryczy) nauczyła mnie więcej niż moje wcześniejsze 25 lat życia. Zrozumiałam, że aby móc w pełni żyć trzeba wyjść ze swoich czterech kątów i zacząć poznawać ludzi, tworzyć relacje, budować piękne więzi, odważyć się na nowe nieznane przygody.

Pamiętam mój przeogromny strach, gdy kupiliśmy samochód w Barcelonie i stanęła przede mną konieczność przed jaką nigdy wcześniej nie stałam, wsiąść za kierownice i jechać:)

Uważałam siebie za kiepskiego kierowce, bałam się prowadzić, prawo jazdy zdałam dość niedawno i to za 5 razem. Cały czas myślałam, że ja nigdy nie będę dobrym kierowcą, że to nie dla mnie.

Kiedy po raz pierwszy wsiadłam za kierownice i jechałam po barcelońskich ulicach serce chciało mi wyskoczyć z klatki piersiowej, lewa noga nie mogła nacisnąć sprzęgła bo ze strachu nie mogłam jej stabilnie utrzymać. Nie miałam wtedy żadnej możliwości wymigać się od tego, bo mój mąż od 7 roku porusza się na wózku więc ja byłam jedynym kierowcą.

Teraz przypominają mi się słowa mojego kochanego męża:

„Bohater to osoba postawiona pod ścianą”

Oj tak, zgadzam się z tym w pełni, bo nie tylko czułam się wtedy jakbym była pod ścianą ale tak jakby ona mnie przygniatała.

Ale do czego zmierzam, przeszłam ten strach, odważyłam się i dokonałam tego o czym wcześniej bałam się nawet myśleć. Strach ten czasami mi  nadal towarzyszy gdy wsiadam do samochodu, mimo tego że za mną już podróż po połowie Europy. I co z tego, skoro ja wsiadam i jadę, skoro nie paraliżuje mnie on już przed działaniem. To jest najważniejsze, działać pomimo strachu i życie będzie zaskakiwać nas pozytywnie na każdym kroku.

Możemy przesiedzieć marząc o wielkich rzeczach ale możemy też wyjść naprzeciw temu co nas obezwładnia. Właśnie w tym miejscu możesz odkryć, że życie jest piękne, że ma sens, że wiele możesz osiągnąć i zobaczyć. Bo czy nie największym celem naszego życia jest: ŻYĆ, ale tak na całego i odważnie. Gdy opanujemy lęk przed nieznanym, nie ma już dla nas żadnych barier, czujemy że możemy wszystko.

Kochani, dla mnie ostatni rok, miał wymiar bardzo symboliczny, otworzyłam się na nowe życie i pożegnałam stare wybaczając sobie stagnację w której tak długo trwałam.

Chciałabym się na koniec podzielić z Wami tekstem, który napisałam będąc w pirenejskiej chatce na początku naszej podróży przez Europe. To było zaraz po tym jak dojechaliśmy do pierwszego przystanku, czyli po całym dniu podróży, w trakcie której przejechaliśmy przez malownicze tereny Hiszpanii, z pięknymi widokami na góry, po czym po przekroczeniu granicy Francuskiej znaleźliśmy się w samym sercu Pirenejskich gór, przemierzając malownicze miejsca, pełne serpentyn, owiec, pasterzy i krówek:)

A oto kartka z podróży:

„Wysyłam ogromną miłość do wszechświata mojego jedynego, prawdziwego domu, dziękuje za podarowanie mi tak pięknego schronienia w Neuilh (Francuska wioska w Pirenejach), dziękuje za przyjacielska pomoc Pierra ( właściciela domku), dziękuje za majestatyczne góry i za piękną rozmowę z Łukaszem (to mój mąż).

Wybaczam sobie i wszystkim ludziom, którym pozwoliłam się zranić. Wysyłam wszystkim światełko miłości, aby prowadziło ich na drodze życia, w ich wędrówce po pagórkach i dolinach.

Wybaczam sobie, że nałożyłam na siebie kajdany zniewolenia, kajdany umysłu, które trzymały mnie w smutku, niedoli, chorobie i biedzie.

Otwieram się tym samym na obfitość wszechświata i miłość płynącą od każdej istoty. Otwieram się na dobro i ono do mnie spływa.

Słucham głosu swojego serca, idę za jego prowadzeniem …

Idę ku światłu bo jestem światłem …”

Gosia

Ps. Kochani, niedługo zamieszczę kilka zdjęć z tej pięknej podróży i zachęcam do tego, aby otworzyć się na obfitość wszechświata i niech spływa ona na was wielkimi strumieniami. <3

otwieram_sie_na_obfitosc

  1. Beata Odpowiedz →

    pięknie napisane ,nie każdy tak potrafi sie otworzyć i ukazać swoje słabości,to wielka odwaga.
    życzę Wam wszystkiego dobrego i wielu sukcesów.Już teraz osiągnęliscie więc niż niektórzy potrzebujacy do tego typu wniosków i stwierdzeń jednego ,długiego życia.
    :-)

    1. dziekujeza Odpowiedz →

      Pani Beato dziękuję za piękne życzenia, ślę do Pani światełko miłości wraz życzeniami wielkiej odwagi i wielu wspaniałych przygód w życiu. Pozdrawiam cieplutko :)

Dodaj komentarz

Adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są *


POWRÓT