palcowe_przytulanki

Moje największe marzenie już się spełniło :)

Pomyśleliście pewnie sobie, co to może być? Jakie to marzenie? No i na dodatek największe.

Tak kochani największe, pamiętam jak dwa lata temu siedziałam w swoim pokoiku, zastanawiając się nad swoim życiem, jak nim pokierować, co robić, jak żyć? Nic mi wtedy nie przychodziło do głowy, nic co znałam nie kusiło mnie w żaden sposób, aby móc podjąć działania i rozwijać się. Zazdrościłam wszystkim, którzy mieli swoje pasje, w tym była jakaś magia, ludzie z takimi emocjami opowiadali o swoim życiu, o tym co przeżyli, jak szczęśliwi są. Oni dokładnie znali swoją drogę, pasja kierowała ich na właściwy tor.

Przyglądanie się swojemu życiu w niczym nie pomagało, nie mogłam zlokalizować czegoś co sprawia mi największą frajdę, coś co mogłabym robić bez przerwy.

Za to miałam jedno nie gasnące pragnienie, pragnienie które towarzyszyło mi od bardzo dawna, od czasów pierwszej krostki na nosie.

Pamiętam jak wtedy trzymała lusterko w rękach i przyglądałam się swojej twarzy, zastanawiając się dlaczego ja, dlaczego to ja tak bardzo siebie nie akceptuję, czułam wtedy, że będzie coraz gorzej, że jedna krostka przerodzi się w następne, już wtedy miała w głowie obraz siebie za 10 lat i widziałam brzydką twarz pełna pryszczy i rozszerzonych porów. I wiecie co, tak się też stało. Dostałam to czego chciałam uniknąć.

Ten temat stał się dla mnie obsesją, miałam wrażenie, że inni oceniają mnie przez pryzmat mojego wyglądu, zamykałam się w sobie, bałam się wchodzić w relacje z rówieśnikami bo zakładałam, że odrzucą mnie, że będą się ze mnie śmiać, a to bolało, więc chciałam tego uniknąć. Zaczęłam zazdrościć innym, przebywanie w swojej skórze aż bolało, bolało niemiłosiernie.

To był rodzaj bólu od którego nie dało się uciec, gdziekolwiek nie szłam siebie zabierałam zawsze ze sobą.

Zaczęłam się chować, unikać ludzi, unikać światła słonecznego, unikać spotkań i wychodzenia z domu.

Pamiętam jak mieliśmy imprezę w szkole średniej, to był półmetek, bardzo podobał mi się kolega z klasy, miałam możliwość aby na zabawie poznać go bardziej. Niestety moja głowa, moje myśli nie pozwoliły mi, nie wypuściły mnie ze swoich szponów. Nie poszłam na zabawę, mówiąc wszystkim, że nie dam rady, coś mi wypadło. Wróciłam do domu i cały wieczór przepłakałam, nie poszłam bo czułam się „paskudnie”.

Tyle rzeczy mnie ominęło, nie tylko zabawy, ale wyjazdy, szkolenia, poznawanie nowych ludzi – tyle lat życia.

Czułam się jak niewolnik, który siedzi w mojej skórze za kare, który wygląda przez moje oczy na świat, rwie się do życia, ale obudowa w której pojawił się na świecie powstrzymuje go.

Cała się rwałam do życia i z tą samą siłą chowałam się w ukryciu.

Pamiętam swoje myśli, gdy widziałam ludzi, którzy byli piękni, uroczy i zabawni, myślałam o nich jak o największych szczęściarzach. Myślałam o tym jak mają wspaniale, jakie cudowne życie mogą przeżyć, nie musząc się chować po kątach.

Mogą życie brać garściami, są wolni, są szczęśliwi, gdybym ja kiedyś tak mogła? – myślałam.

Żyć w pełni, cieszyć się, kochać, nie ukrywać, być wolna, kochać swoje ciało, patrzeć w lustro z radością i miłością.

Pragnęłam tego z całego serca, nie wiedząc nawet, że to jest możliwe. Spisałam siebie na straty, że tak już musi być muszę przeżyć swoje.

Pragnęłam wolności od siebie, od swoich myśli tak jak człowiek wody na pustyni.

Pragnęłam miłości, miłości do samej siebie, jednak nigdy jej od siebie nie otrzymałam.

Jak mogłam to zrobić widząc się w lustrze i porównując z innymi. Nie mogłam. Świat nie lubi ludzi brzydkich, tym karmiła mnie każda gazeta, reklama, telewizja.

Mimo to moje pragnienie pozostało. Pragnienie wolności i piękna miałam cały czas w swoim sercu.

Kochani kilka dni temu, gdy wstałam rano, udałam się do łazienki, przemyłam twarz letnią wodą umyłam zęby, popatrzyłam się w lustro i rozpłakałam się.

Powróciło do mnie tamto pragnienie, powróciło ale tym razem zostało ze mną.

Uświadomiłam sobie, że rok pracy nad sobą, słowa miłości do siebie, uśmiech, radość oraz powtarzane wciąż i wciąż : „Jesteś piękna” a także zmiana nawyków żywieniowych i zmiana nawyków pielęgnacyjnych mojego ciała zadziałały…

Moje marzenie spełniło się, najgłębsze pragnienie urzeczywistniło się …

Jestem wolna, kocham, dziękuję i czuję się piękna …

A jakie Wy macie marzenia, najgłębsze pragnienia?

Nigdy nie traćcie wiary w ich realizację, po to tu właśnie jesteśmy aby do nich dochodzić, aby pokonywać tę drogę, drogę zwaną życiem, rozwojem, drogę prowadzącą do miłości, wdzięczności i piękna…

Dobrej nocy kochani …

A jutro jest nowy dzień, nowe życie, a może kolejne przebudzenie?

Dziękuję dziękuję dziękuję za życie:)

Ps. Podaruj sobie najpiękniejszy uścisk miłości, to nic nie kosztuje, nie bój się, pokochaj siebie takim jakim jesteś, jesteś wyjątkowy nie ważne co podpowiada Ci umysł, on ma prawo się mylić, on zna tylko schematy, nie zna Twojego serca, ale jak pozna, również obdaruje Cię najszczerszym uściskiem miłości <3

 

 

 

 

 

6 comments

  1. Ania Odpowiedz →

    Dziękuję za.. ten i inne Twoje teksty. Czyta się je z uczuciem, jakby się wreszcie udało nazwać to co ma się we własnej głowie. Dla mnie to kolejny dowód na to, że droga, która przeczuwam, że jest właściwa, jest rzeczywiście tym czego szukam, a raczej, prowadzi do tego czego szukam (do siebie..). Bardzo się cieszę, że natykam się na osobę, która jest ucieleśnieniem postawy życiowej do której dążę. Cieszę się z Tobą, kiedy to czytam i bardziej wierzę, że sama też jestem już blisko.

    Pozdrawiam ciepło i jeszcze raz dziękuję za tą stronę

    Ania.

    1. dziekujeza Odpowiedz →

      Aniu dziękuję pięknie za komentarz, bardzo się cieszę, że odkrywasz samą siebie, i szukasz swojej drogi. Kochana, życzę Ci wspaniałych świątecznych chwil oraz wspaniałego Nowego Roku, pozdrawiam serdecznie i wysyłam ogrom miłości. Wdzięczna Małgosia

  2. ZZTOP Odpowiedz →

    Magłorzatko! Dziekuję Ci za to że jesteś…. jeszcze nie tak dawno ludzie byli bardziej „do siebie”.
    Przemiany, „transformacje” blee, blee, usiłują spowodować oddalanie się ludzi „od siebie”.
    NIE DOPUŚĆMY DO TEGO.
    Czytam i dalej wierzę że nie damy niczego sobie wmówić.
    Wywołajmy MODĘ, na wiarę, miłość, jutrzejszy dobry dzień, umiejętność podziękowania za.. aby TO właśnie było „cool”
    Niech MOC będzie z Tobą, pozdrawiam ZZ

    1. dziekujeza Odpowiedz →

      Dziękuję pięknie za wspaniałe słowa. Przypomniały mi się właśnie słowa Gandhiego „Dokonaj w sobie zmiany, którą chcesz ujrzeć w świecie.” Wspaniale nawiązują do tego, jak możemy sprawić aby świat był lepszym miejscem i piękniejszym. Stanie się tak jak nasze serca będą pewne miłości i dobroci i słów podziękowań. Pozdrawiam wdzięcznie i wysyłam moc miłości i wdzięczności. <3 dziękuję …

  3. Grazynka Odpowiedz →

    Dziękuje .
    Również odnalazłam tę drogę. Uczę sie siebie i próbuję szczerze pokochac. Aby kochać innych najpierw muszę pokochać samą siebie. Codziennie nad tym pracuję.
    Całe swoje życie odczuwałam brak miłości, dziś wiem dlaczego…. bo nie kochałam siebie. Dziękuję Bogu że poznałam Sekret Miłości.
    Gdyby ludzkość to zrozumiała i zastosowała w swoim życiu, świat stałby się wspaniały.
    Pozdrawiam serdecznie i wysyłam uczucie MIŁOŚCI <3

    1. dziekujeza Odpowiedz →

      Kochana Grażynko, przytulam Cie do serca i dziękuję za to, że podzieliłaś się swoją historią, jakże mi bliską. To wspaniale, że miłość zagościła w Twoim życiu, to wspaniale, że odczuwasz ją całą sobą. Świat jest piękny, życie jest piękne a miłość pomaga nam to dostrzec.
      Dziękuję za piękną energię jaką dajesz światu :)
      Pozdrawiam Cię radośnie i miłośnie :)

Dodaj komentarz

Adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są *


POWRÓT